top of page

Na huśtawce przyjemności i bólu według dr Anny Lembke

  • Zdjęcie autora: Anna Bilska
    Anna Bilska
  • 20 wrz 2021
  • 3 minut(y) czytania

Zachodnie społeczeństwa żyją w czasach obfitości. Mamy nadmiar jedzenia w sklepach spożywczych, nadmiar ubrań, nadmiaru możliwości rozrywki. Wielcy gracze walczą o naszą uwagę - głowią się nad tym specjaliści od marketingu, algorytmy dbają o to, byśmy spędzali jak najwięcej czasu w serwisach społecznościowych, aplikacjach, forach internetowych.


Coraz więcej ludzi wpada w pułapkę uzależnień. U podstaw tego zjawiska leży silny mechanizm biologiczny, który dosyć szybko sprawia, że raz uzyskany stan przyjemności wyzwala w nas pragnienie by powtórzyć to (może to być substancja, ale też zachowanie), co nam tę przyjemność dostarczyło. Ewolucja wyposażyła nas w mechanizm zwracania uwagi na zmiany w otoczeniu, na nowości, gdyż było to ważne z punktu widzenia naszego przetrwania.


Główna rolę w tym procesie odgrywa neuroprzekaźnikdopamina. Zazwyczaj jest nazywany hormonem przyjemności, ale jego funkcja jest bardziej złożona. Jej wyrzut wyzwala w nas motywację do działania. Gdybyśmy zablokowali w mózgu działanie receptorów tej substancji chemicznej nie odczuwalibyśmy chęci działania w ogóle. Nie mielibyśmy motywacji.


Dr Anna Lembke jest psychiatrą, kieruje Kliniką Podwójnej Diagnostyki Medycyny Uzależnień na Uniwersytecie Stanforda. W swojej książce „Dopamine nation. Finding Balance In the Age of Induldgence” wyjaśnia w jaki sposób następuje wpadnięcie w pułapkę szkodzącej nam zależności. Potencjał uzależniający ma w sobie wszystko, cokolwiek daje nam zastrzyk dopaminy. Zwyżka uwolnionego neuroprzekaźnika i odczucie przyjemności prowadzi do włączenia mechanizmu samoregulacji, który prowadzi do wychylenia się neurochemicznej huśtawki w drugą stronę – w stronę bólu. Jeżeli przeczekamy ten moment przykrej konsekwencji – stan dopaminy powróci do normalnych, bazowych wartości. Jeśli jednak sięgniemy po więcej by zagłuszyć ten dyskomfort – kolejny raz przechylimy szalę w stronę przyjemności, tym samym wpadając w spiralę sięgania po więcej za każdym razem, kiedy nasz organizm uruchomi mechanizmy samoregulacji kierując nas w nieprzyjemne rejonu – odczuwania bólu. Wkrótce będziemy sięgać po naszą „substancję” nie po to, żeby poczuć przyjemność, lecz by poczuć się normalnie.


Im większa zwyżka dopaminy tym większy następujący spadek, co przekłada się na stare znane porzekadło „nie ma nic za darmo”, szczególnie prawdziwe, gdy mowa o nagrodzie, która zawsze ma swój koszt. Czekolada przeciętnie powoduje skok poziomu neurotransmitera o 55 procent, papieros o 150 procent, a amfetamina o 1000 procent. Jednak są w tym zakresie znaczące różnice indywidualne i te wskaźniki nie muszą być prawdziwe dla każdego. Każdy z nas ma swoje bodźce, które wywołują znacząco większy efekt działania niż inne, co z kolei przekłada się na naszą podatność na określonego rodzaju uzależnienie.


W zasadzie nie będzie przesadą, jeżeli powiemy, że każdy z nas jest uzależniony – czy to sobie uświadamia czy nie lub będzie uzależniony, jeżeli trafi na swoją „substancję”. Niektóre nałogi są oczywiste: środki przeciwbólowe, alkohol, papierosy, narkotyki, granie w gry komputerowe, hazard – są piętnowane społecznie. Inne - objadanie się, jedzenie słodyczy, zakupoholizm, oglądanie filmów seriami (binge-watching), korzystanie z mediów społecznościowych – przez swoją powszechność i „mniej szkodliwy charakter” już jakby mniej. Natomiast korzystanie ze smartfona i pracoholizm praktycznie nie wpadają w ogóle w szufladę uzależnienia, gdyż ich ocena społeczna jest pozytywna, a takie zachowania wręcz pożądane.


Podstawowym krokiem zalecanym przez dr Annę Lembkę jest miesięczna abstynencja. Jest niezbędna by zadziałały naturalne mechanizmy regulacyjne w układzie dopaminergicznym, by nastąpił swoisty reset progu odczuwanej nagrody. W zależności od rodzaju używki i długości trwania uzależnienia, może to być trudne bądź trudniejsze do zrealizowania. W niektórych przypadkach możliwe jest to tylko pod kontrolą lekarza, gdyż odstawienie może powodować poważne skutki fizjologiczne.


Kiedy szala ciągle przechyla się w stronę przyjemności przynoszonej przez naszą używkę inne przyjemności blakną – świat staje się nieciekawy, nudny. W trudnym okresie powracania do normalności warto trzymać się zasady, by angażować się raczej w to co „trzeba zrobić”, niż w to, co daje nam przyjemność. W miarę upływu czasu, z tła nijakości wyłonią się inne zainteresowania, a życie znów nabierze barw.


Jedną z rad, które daje Anna Lembke jest by inaczej spojrzeć na kwestię wysiłku, który niezbędny jest by wykonać zadanie. Kryje się za tym odwrotna zależność niż w przypadku uzależnienia. Najpierw czujemy dyskomfort i trud, który zostaje wynagrodzony w postaci satysfakcji i zadowolenia z wykonanej pracy (choć nie jest to promowany przez ewolucję mechanizm), warto go wdrożyć we własne życie, by nie być zdanym wyłącznie na podniety pochodzące ze świata zewnętrznego i ciągłe zastrzyki dopaminy, które nam po prostu nie służą.

Źródła:

- Dr. Anna Lembke: Understanding & Treating Addiction | Huberman Lab Podcast #33


- Anna Lembke On The Neuroscience of Addiction: Our Dopamine Nation | Rich Roll Podcast



Komentarze


bottom of page